To był rok, w którym świat znów otwierał przede mną drzwi — jedne szerzej, inne tylko na moment, ale każde prowadziły do wyjątkowych historii.
Historii moich gości… i moich własnych.
Kolejne projekty podróży rozlały się po mapie świata, pozwalając moim gościom pisać własne opowieści. Te o Australii — wypełnionej słońcem i bryzą oceanu. O Seszelach, gdzie czas płynie w rytmie fal. O Peru, które zostawia w sercu tajemnicę — coś surowego i prawdziwego.
O charakternej Szkocji, pełnej uroku. O Malediwach, gdzie cisza i spokój mają milion odcieni. O Gruzji, która przytula jedzeniem, winem i gościnnością, orzeźwiając strumieniami spływającymi z kaukaskich szczytów.
I o szalonym Nowym Jorku, gdzie kolejne wspomnienia zapisały się z bezkompromisowym widokiem na Central Park.
Wszystkie te wyprawy tworzyłam jak obrazy — powoli, z uważnością na detale, z czułością i myślą o ludziach, którzy mieli je przeżyć.
Najbardziej zależało mi na tym, by moi goście nie tylko zobaczyli świat… ale by naprawdę go poczuli. Tak rozumiem luksus — przez autentyczność, intymność i dotknięcie prawdziwego życia.
A moje własne podróże? Były jak oddechy między projektami.
Pierwszy raz od lat pozwoliłam sobie na prawdziwe wakacje. Maroko przypomniało mi o kobiecości i spokoju prostego życia. Gruzja zachwyciła potęgą i czułością gór — to tam znów poczułam wolność, miłość i otworzyło się moje serce.
Holandia dała mi siłę płynącą ze spokoju małych miasteczek i więzi przyjaźni. Francja pocałowała mnie słońcem i lazurem wybrzeża. Były też Emiraty Arabskie, Włochy, Grecja, Hiszpania… A Szkocja raz jeszcze zagrała mi na sercu mgłą i zielenią.
Kiedy patrzę na ten rok, widzę nie tylko miejsca, ale twarze, emocje i momenty.
Widzę siebie — w drodze, w zachwycie, w pracy, która wciąż jest dla mnie przywilejem.
Ten rok przypomniał mi, że wciąż są przede mną nowe zachwyty i niespodzianki — i że nie mogę przestawać wierzyć. Podróże są moim sposobem na życie i kluczem do niego. To nie kilometry ani pieczątki w paszporcie.
To opowieści. To ludzie. Spotkania, które zmieniają nas po cichu — a czasem całkiem na nowo układają świat.
Dlatego z taką radością czekam na kolejny rozdział i już mam gotowe do niego notatki...
Nowe kierunki, emocje i marzenia, które będę mogła pomóc Wam zamienić w najpiękniejsze wspomnienia.

